Zaznacz stronę

Za mieszkania przed kryzysem tyle nie płaciliśmy co teraz

Z najnowszych danych NBP wynika, że Polacy nigdy wcześniej nie płacili za mieszkania tak dużo.

A wzrost cen mimo to nie zwalnia.

Najnowsze dane NBP mówią, że za przeciętne M2 trzeba zapłacić o około 10 % więcej niż przed rokiem. Po takim wzroście już w trzecim kwartale br. ceny mieszkań używanych okazały się wyższe niż u szczytu przed kryzysem. Badane są przez bank centralny za pomocą indeksu hedonicznego. Jest on bardziej wiarygodny bo nie opiera się tylko na cenach transakcyjnych ale bierze pod uwagę jakość sprzedawanych mieszkań będąc bardziej wiarygodną miarą.

Ceny przyspieszają

Z wiarygodnych dostępnych danych wynika, że wzrost cen nie zamierza zwolnić tempa. Dziś dynamika wzrostu cen do zeszłego roku jest prawie dwa razy szybsza i wynosi prawie 10%. Dane udostępniane przez bank centralny są jednak opóźnione, bo dopiero podsumowują trzeci kwartał bieżącego roku.

Z jednej strony jako społeczeństwo możemy cieszyć się z powodów zjawiska wzrostu tych cen.

Powodów jest oczywiście kilka. Jeden z nich to sytuacja na rynku pracy,  która od dłuższego czasu utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie. Dzięki czemu coraz więcej osób stać na zaciągnięcie kredytu hipotecznego, a ponadto coraz dłużej trwająca dobra koniunktura ułatwia podjęcie decyzji o zadłużeniu się na wiele lat.

Zauważcie, że stopy procentowe są na bardzo niskim poziomie dzięki czemu lokaty są tak słabo oprocentowane, że ludzie wybierają inny sposób inwestowania swoich pieniędzy.. np. zakup mieszkania na wynajem. Z drugiej strony niskie stopy procentowe, które mają wpływ na oprocentowanie kredytów sprawiają, że Polacy jeszcze chętniej korzystają z kredytów.

Drugi szczyt w ciągu dekady

Wzrost cen powyżej szczytu sprzed ostatniego kryzysu jest momentem symbolicznym, co nie oznacza jeszcze wcale, że mamy do czynienia z bańką cenową większą niż dekadę temu. Pamiętajmy, że w międzyczasie mieliśmy do czynienia z  inflacją, która wyraźnie podniosła ogólny poziom cen. Dane GUS sugerują, że mieszkania musiałyby zdrożeć jeszcze o około 25%, aby w ujęciu realnym poziom cen wzrósł ponad szczyt przed kryzysem. Mało tego, w międzyczasie wynagrodzenia Polaków wzrosły w latach 2007 – 2018 o ponad połowę, a kredyty staniały o jedną trzecią. Podczas gdy w sierpniu 2007 roku przeciętne RRSO kredytu hipotecznego wynosiło 6,7%, to dziś jest to 4,4%. To pokazuje, że potencjał do dalszych wzrostów cen wciąż jest spory. Martwić może więc to, że im mocniej ceny będą rosły teraz, tym szybciej spadać będą w przypadku pogorszenia koniunktury. Z drugiej strony trudno spodziewać się dziś spadków cen mieszkań gdy mamy bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, a kredyty pozostają tanie.